środa, 5 października 2016

Rozmowy o zwierzętach...

Ostatnio odbyły się dwie ciekawe konferencje poświęcone zwierzętom. W Poznaniu w dniach 30 września - 1 października, oraz we Wrocławiu 4 października. Obie nacechowane wspólnym celem: poprawą losu zwierząt. Jednak jakże różne. Konferencja poznańska zorganizowana i zdominowana przez humanistów. Konferencja wrocławska zorganizowania przez środowisko zootechniczno-weterynaryjne. Nie brakowało kontrowersyjnych wypowiedzi oraz emocjonalnych odpowiedzi. Ale wszyscy wytrwali, nikt ostatecznie z sali nie wychodził. W obu przypadkach doszło do poważnych merytorycznych dyskusji. To ważny i dobry znak. 

Linki do konferencji:
Poznań

Wrocław

Moje przesłanie wspólne dla obu konferencji. 

Prezentacja


piątek, 18 marca 2016

Cyrk w sprawie cyrku bez zwierząt

Kampania "Cyrk bez zwierząt", oraz wiele innych akcji organizacji działających na rzecz zwierząt odniosły wielki sukces. Idąc za przykładem Prezydenta Słupska, Roberta Biedronia, wiele miast odmówiło zgody cyrkom wykorzystującym zwierzęta dostępu do swoich terenów. Komitet Psychologii PAN przyjął, opierając się na ustaleniach naukowych, stosowną uchwałę w tej sprawie. Ale cyrkowcy kontratakują i piszą do Prezesa PAN list otwarty (na swoją zgubę, bo od tej chwili można tym materiałem posługiwać się swobodnie). Zostałem poproszony o ustosunkowanie się do tego materiału. Skoro list otwarty, to i odpowiedź otwarta

Miłej lektury i stańmy razem po jasnej stronie mocy!

wtorek, 22 grudnia 2015

Fałszywa Pamięć



Fałszywa pamięć. Żyjemy w czasach, gdy pojęcia tracą sens. Nieodpowiedzialną eskapadę samolotem, zakończoną katastrofą, nazywają zamachem. Zamach na demokrację nazywają działaniami naprawczymi. Świadkowie wydarzeń pamiętają fakty takimi, jakimi one są… czasami. Słynne badania E. Loftus pokazały, że z czasem nasza pamięć, może przekształcić się w pamięć fałszywą. J. Goebbels wiedział o tym bez badań. Wiedział, że kłamstwo powtórzone tysiąc razy staje się wiedzą powszechną. Wie też o tym cała plejada współczesnych wodzów i dyktatorów. Niestety, wie też o tym Jarosław Kaczyński i jego ludzie. W Polsce obserwujemy to zjawisko codziennie. Ciągłe wysnuwanie absurdalnych sugestii o zamachu w Smoleńsku, o mocarstwowym spisku przeciwko uczciwym Polakom, oraz kilka innych równie absurdalnych historii sprawiają, że sugestie te zmieniają pamięć osób pamiętających wydarzenia, a młodszym wprowadzają zamęt w głowach prezentując nieprawdopodobne hipotezy jako równoważne tym opartym na faktach. Walka toczy się o umysły. Nie jest to walka uczciwa. Narracja towarzysząca interpretacjom kłamliwym ma przewagę nad tą umocowaną w faktach. Dlaczego? Odpowiedź jest ponuro prosta. Wystarczy kilka słów, nie trzeba dużo czytać. Ponadto adresowane są do emocji, wystarczy więc wzmożenie uczuć, nie trzeba zbyt długo myśleć. No i najważniejsze. Odpowiedzialność za wydarzenia zawsze jest po ich (nie naszej) stronie. Niestety, jedynym sposobem przeciwdziałania tej kampanii rodem z Orwella jest ciągłe i publiczne przeciwstawianie się kłamstwu. Damy radę?


Warto sobie przypomnieć:

Loftus, E. F. (1997). Creating false memories. Scientific American, 277(3), 70–75. http://doi.org/10.1038/scientificamerican0997-70

środa, 24 czerwca 2015

Czym jest, a czym nie jest Psychologia Zwierząt

Psychologia ma wiele postaci. Od kilkunastu lat  miejsce wśród rodziny dyscyplin naukowych zdobywa Psychologia Zwierząt. Rośnie też sektor usług związanych tematycznie z zachowaniem się zwierząt. Klienci wyszukiwarek wprowadzając hasło "psychologia zwierząt", otrzymują mnóstwo rozmaitych rezultatów. Jak odróżnić ziarno od plew? Psychologia jest zewsząd podgryzana przez domorosłych specjalistów od psychiki ludzi i zwierząt. Wszak każdy ma w sobie coś z psychologa. Warto więc wiedzieć, że PSYCHOLOGIA JEST NAUKĄ. Musi oferować usługi, których efekty muszą być obiektywnie mierzalne. Obiektywnie mierzalne, tzn. mierzalne także przez innych, niezaangażowanych w proces oddziaływań obserwatorów. Terminologia, jaką posługuje się oferent danej usługi, musi mieć umocowanie w istniejącej literaturze naukowej dyscypliny. Wymyślanie przez oferenta nowych pojęć, stosowanie unikatowych określeń może służyć jako pierwszy sygnał alarmowy przy analizie oferty usług. Trzeba pamiętać, że pojęcie wyrwane ze swojego kontekstu teoretycznego traci swój oryginalny sens (czasem w ogóle traci sens). Wiele pojęć, pierwotnie umocowanych w określonej teorii, przeniknęło do języka potocznego i stało się elementem używanym bezrefleksyjnie. Trzeba też wiedzieć niestety, że rynek wydawniczy książek naukowych i poradników został zdewastowany przez niewidzialną rękę rynku. W Polsce można wydać dowolne dzieło i sprzedawać jako książkę naukową. System recenzji nie funkcjonuje, gdyż recenzenci są spostrzegani jako osoby przeszkadzające w biznesie, jakim jest wydanie książki. Wydawnictwa szanujące czytelnika podają nazwiska recenzentów. Warto sprawdzić, jakie osiągnięcia ma dany ekspert (od autora danej pozycji książkowej lub artykułu, po recenzentów tego dzieła) aby wyrobić sobie zdanie, czy jest to dorobek umocowany w systemie wiedzy naukowej. Istnieją wydawnictwa, w których autorzy dobrze i rzetelnie opierają swój wywód na naukowych faktach, udokumentowanych w pracach innych autorów, oraz własnych doświadczeniach zawodowych. Jest wśród nich wielu wybitnych praktyków, których opinie zdecydowanie warto poznać. Ale w tym przypadku także warto zastosować kilka testów kontrolnych. Kogo cytuje autor? Na jakich pracach i gdzie opublikowanych się opiera? Żyjemy w czasach, w których zasada ograniczonego zaufania do innych także w obszarze prac naukowych oraz poradników profesjonalnych musi być stosowana. Na szczęście, internet pozwala nam najczęściej na bezkosztową weryfikację. Nie rezygnujmy z niej. Tak będzie lepiej dla nas i dla naszych podopiecznych.

czwartek, 19 lutego 2015

Członkostwo Akademii Nauk i Efekt Aureoli *



Na łamach Panoramy PAN możemy śledzić dyskusję dotyczącą rozmaitych aspektów uboju bez wstępnego pozbawienia świadomości, tzw. uboju rytualnego. W numerach 20/2014 i 3/2015 zabrał głos w dyskusji Prof. Romuald Zabielski, powielając de facto argumenty z pracy Stuarta Rosena (zobacz tu) z 2004 roku. Jego prawo, choć słabość tamtej pracy była wielokrotnie obnażana. Szkodliwość tekstu R. Zabielskiego wyraża się w jego jednostronności (wytkniętej trafnie przez Jana Woleńskiego), brak wskazania źródeł, na jakich się opierał (w przeciwieństwie do J. Woleńskiego) i korzystania z efektu aureoli zbudowanego na posiadanym dyplomie medycyny weterynaryjnej oraz członkostwie PAN. Czytelnik nieuzbrojony w specjalistyczną wiedzę jest więc narażony na silny wpływ polegający na połączeniu dwóch silnych zewnętrznych źródeł autorytetu: specjalności naukowej (medycyna weterynaryjna) oraz statusu przedstawiciela elity naukowej (Członek PAN). Tymczasem analiza dorobku naukowego prof. Zabielskiego prowadzi do wniosku, że tematyka związana z ubojem rytualnym (czyli zagadnienia ściśle neurobiologiczne) jest dość daleka od obszaru aktywności naukowej profesora. Specjalizuje się on, jak podaje na swoim profilu w Akademii, cytuję: “Specjalność naukowa: weterynaria, fizjologia zwierząt, fizjologia przewodu pokarmowego u nowo narodzonych ssaków”, Trzeba przyznać, że jest to trafne określenie specjalności, biorąc pod uwagę dorobek naukowy Profesora Zabielskiego (zresztą bardzo znaczący). Na pierwszy, drugi i trzeci rzut oka można stwierdzić, że prof. Zabielski nie jest neurobiologiem. Nie jest też specjalistą od uboju. Zatem jego głos może być traktowany jako równorzędny innym w toczącej się debacie, nigdy jednak jako głos rozstrzygający “z punktu widzenia fizjologa”. Zwracam uwagę na ten fakt, gdyż czytelnik Panoramy PAN ma prawo oczekiwać od Redakcji pewnej ostrożności wyrażającej się w doborze specjalistów lub umiejscowienia poszczególnych głosów we właściwym kontekście, np. kontrowersji naukowej. Nikt nie może zabronić nikomu prezentowania swoich poglądów. Prof. R. Zabielski ma prawo i nawet akademicką powinność wziąć udział w dyskusji. Jednak uzurpowanie sobie przywileju wyłącznego reprezentowania dyscypliny naukowej jaką jest fizjologia zwierząt (pierwszy paragraf wypowiedzi w Panorama 3/2015) oraz argumenty sprowadzające się do stwierdzenia, że własne stanowisko opiera się na lekturze “właściwszych” prac niż uczynił to adwersarz, nie powinny znaleźć się w tekstach publikowanych w takim czasopiśmie, jak Panorama PAN.


* Treść tego postu wysłałem jako list do Redakcji Panoramy, ale nie został on przyjęty do publikacji.

sobota, 7 lutego 2015

Uniwersytet psuje się od rektora

Dzisiejsza (7 stycznia 2015) przełomowa i zacytowana w tytule tego postu myśl Pani Minister Kolarskiej-Bobińskiej ponownie pobudza do myślenia na temat relacji pomiędzy naukowcami a ich ministrem. Rozwińmy ją twórczo, choć niezbyt wyrafinowanie. Kto szefuje JM rektorom? Minister Nauki i Szkolnictwa Wyższego. Czy zatem zgodzi się Pani Minister ze stwierdzeniem, że Rektorzy psują się od Ministra/Ministry?

Od kogo psuje się Minister? 

Dramatem nauki w Polsce jest brak szacunku dla jej dorobku i dla ludzi w niej pracujących. Ciągłe powtarzanie tych samych sloganów (o młodych w nauce, zazdrosnych i konserwatywnych profesorach itp.) ma uzasadniać politykę nakierowaną na nieustanne konfliktowanie środowiska naukowego. Kłopotem nauki jest także to, że ministrami zostają osoby, które z nauką rozstały się mentalnie i organizacyjnie dość dawno. Świadczy o tym choćby ich dorobek. Min. Kudrycka miałaby kłopoty, aby przejść konkurs na profesora Państwowej uczelni a na niektórych nie zostałaby nawet adiunktem. Min. Kolarska-Bobińska wypada trochę lepiej, ale niewiele. 
Ale chyba na to zasługujemy, skoro dajemy się wciągać do różnych ciał doradczych, mających stanowić tło dla postanowień ministra/ministry. 
Kluczowym sukcesem Min. Kudryckiej było powołanie mnóstwa ciał kolegialnych, które obecnie, zależnie od potrzeb, firmują działania rządu w obszarze nauki zdejmując z niego część odpowiedzialności.